Strona główna Warsztaty Galeria Archwium konkursowe
 
 

Opowiadania laureatów konkursu „Pierwszy raz czytałem sam”

„Czarna Owieczka”

Kiedy byłam małą dziewczynką, mama czytała mi na dobranoc różne książeczki. Nie mogłam zrozumieć jak można rozszyfrować takie czarne wężyki. Zazdrościłam mamie tej wręcz czarodziejskiej umiejętności. Mama mnie pocieszała, że jak pójdę do szkoły, to też nauczę się czytać. Byłam już uczennicą drugiej klasy, w czytaniu nie byłam mocna i dalej prosiłam mamę, aby mi czytała. Tak było do dnia, kiedy mama zachorowała na anginę. Miała temperaturę, bolało ją gardło i nie mogła mówić. Dała mi książkę, którą jak była mała lubiła czytać. Była to "Czarna Owieczka". Usiadłam w fotelu i zaczęłam czytać. Najpierw szło mi tak sobie. Lecz po paru stronach, książka tak mnie zainteresowała, że po raz pierwszy przeczytałam ją sama -całą, caluteńką.

Książka opowiada o dwóch bliźnia­czkach Zosi i Wisi. Dziewczynki miały czarną owieczkę Perełkę. Była łagodną i spokojną owieczką. Pewnego dnia zapła­kane dziewczynki oznajmiły swojemu sąsiadowi, że ich kochana Perełka nie żyje. Martwiły się, co będzie z dzieckiem Perełki - Metką. Malutką owieczką zaopiekowała się suka sąsiada, przyjęła ją jak swoje szczenię. Zosia i Wisia codzie­nnie odwiedzały Metkę i szczeniaka Misia. Nadeszło lato i dziewczynki wyjechały do cioci. Zwierzęta dużo czasu spędzały na podwórku. Okazało się, że Metka ani trochę nie była podobna do swojej mamy. Owieczka stała się podo­bna do psa, robiła wszystko, co robił Miś. Siadała jak pies, goniła kury i razem wychodzili na wyprawy do ogrodu i nad sadzawkę. Jedyną rzeczą, która ich dzieliła było jedzenie. Minęło lato, dziewczynki wróciły od cioci i zaraz pobiegły przywitać się z Metką. Sąsiad poprosił, aby na przywitanie dały jej soli. Gdy Metka zobaczyła sól stanęła na tylnych łapach jak pies. Dziewczynki były zaskoczone. Tego samego dnia owieczka wróciła do domu. Dziewczynki były dumne, że mają owcę, która omal nie jest psem.

Książka podoba mi się bardzo i polecam ją wszystkim. Nadaje się na pierwszą samodzielnie przeczytaną książkę.

Natalia Baraniak - lat 10
Szkoła Podstawowa nr 19 w Łodzi
„Czarna owieczka”

„Kaczy świat”

Wróciłam ze szkoły bardzo zmęczona. Jak zwykle w takich momentach, usiadłam w swoim ulubionym fotelu. Mój wzrok zatrzymał się na półce z książkami. Podeszłam bliżej i po raz setny czytałam tytuły umieszczone na grzbietach. Znałam je prawie na pamięć. Postanowiłam zamknąć oczy i losowo wybrać jeden z nich.

Delikatnie przesuwałam rękę, aż poczułam, że między grubymi książkami wciśnięta jest jedna malutka i cieniutka. Wzięłam książkę do rąk. Otworzyłam oczy i ujrzałam lekko podniszczony i w staromodnej oprawie zbiór moich ulubionych wierszy z dzieciństwa. Z zaciekawieniem zaczęłam przewracać kartki. Mój wzrok zatrzymał się na wierszyku „Kaczka - Dziwaczka". Uśmiechnęłam się, ponieważ przypomniałam sobie, że historia kaczki to tekst, który pierwszy raz, samodzielnie bez niczyjej pomocy przeczytałam. Pamiętam, że czytałam sylabizując każde słowo: „Nad rze-czką-o-po-dal-krza-czka...” itd.

Wspominając tą zabawną przygodę z czytaniem zasnęłam na fotelu, trzymając książkę w rękach. Obudził mnie jakiś hałas. Poszłam do drugiego pokoju, usiadłam na łóżku i włączyłam telewizor. Poczułam, że pilot do telewizora ma jakiś dziwny kształt... Miał kształt kaczki! Również łóżko wydało mi się nie takie jak zawsze. Ono także wyglądało jak wielka kaczka. Z niepokojem spojrzałam w kierunku telewizora. Zaczęłam przełączać na różne kanały, ale wszędzie występowały kaczki!!! Kaczy świat wokół mnie!!! Moje przerażenie zamieniło się w nieopanowany śmiech, gdy zobaczyłam „Kaczy Polsat", „Kaczka 24" oraz kaczkę w okularach występującą w Wiadomościach.

Przestałam się śmiać w momencie, gdy podeszłam do lustra. No teraz to już przesada! Moich wielkich, pomarańczowych nóg nie sposób było oderwać od ziemi. Miałam ogromny dziób zamiast ust. Moja fryzura... lepiej nie mówić. Co to wszystko znaczy? Dzisiaj nie ma karnawału! Chciałam coś powiedzieć, ale zamiast słów usłyszałam żałosne „kwa, kwa". W myślach powtarzałam sobie: „To tylko sen, nie martw się, to tylko sen! Nie jestem kaczką! Ktoś sobie ze mnie żartuje!" Nagle usłyszałam donośny głos:
- Niezły dowcip, co?
  Pokręciłam przecząco głową i odpowiedziałam:
- Niezbyt mi się podoba.
- A mnie bardzo!

Potem głos ucichł. Rozejrzałam się zdziwiona dookoła, ale nikogo nie było. Otworzyłam oczy. To był tylko sen! Obejrzałam się dokładnie, wszystko wróciło do normy. Wstałam z fotela i zobaczyłam książkę leżącą na dywanie. Podniosłam ją by odłożyć na półkę. W pewnym momencie wydało mi się, że Kaczka Dziwaczka będąca na ilustracji puściła do mnie oczko. Czy to wszystko to jednak naprawdę był sen...?!

Kinga Orlińska - lat 11
Szkoła Podstawowa nr 19 w Łodzi
„Kaczy świat”

„Czary i biznes”

Kiedy sześć lat miałam,
pierwszą swą książkę „Kłopoty Wiedźmy Doroty”
autorstwa Natalii Usenko przeczytałam.
Te straszne szpony i oczy!
Co będzie, gdy Wiedźma Dorota wraz z upiornym kotem
do łóżka mi wskoczy!?
Jakie wyczaruje koszmary,
aby zaprowadzić ludzi na mary?
Chyba lubię się bać i wiarę wszystkiemu dać!
Ale, ale… Ze strachu i złych czarów nici!
Dorota, wbrew własnej woli wyczarowała mnóstwo słodyczy.
I smakołyków innych bez liku!
Włosy ze złości rwie
I mścić na wszystkich się chce.
Ale od czego przyjaciół się ma?!
Kot wiedźmie dobrą radę da!
Niech swe zdolności czarowania słodkości
Wykorzysta w prowadzeniu kawiarni dla gości!
I tak „Cafe Dorota” powstała.
Kawiarnia to wspaniała.
Uff… już nie muszę się bać!
Co za ulga! Idę spać!

Maria Mańko - lat 12
Szkoła Podstawowa nr 51 w Łodzi
„Czary i biznes”

„Pamiętnik jedynaczki”

Nazywam się Patrycja i mam 9 lat, zaczęłam czytać w wieku 5 lat. Pierwszą książkę, którą sama przeczytałam nosi tytuł „Pamiętnik Jedynaczki". Autorem tej książki jest Hanna Kowalska - Pamięta.

Książka ta opisuje szkolne i pozaszkolne przygody Pauliny. Paulina miała 13 lat i chodziła do pierwszej klasy gimnazjum. Była bardzo chudą, wysoką brunetką o czarnych oczach. Codziennie ubierała się w błękitne dżinsy i w biało-czerwone bluzki. Jej najlepszymi koleżankami były Iwona i Beata, które chodziły z nią do tej samej klasy. Razem wracały ze szkoły, odwiedzały swojego znalezionego psa na strychu. Karmiły go kanapkami, bawiły się z nim.

Rozdział, który najbardziej mi się podobał nosi tytuł" Czy urodziwym żyje się lepiej?". Opowiadał on o tym, jak bardzo niemiłe, niekoleżeńskie mogą być dziewczyny z jednej klasy. Wszyscy wiedzieli, że Beata była pękata i niezgrabna, ale Paulinie i Iwonie to nie przeszkadzało i bardzo lubiły z nią przebywać. Paulina wiedziała, że Beacie bardzo podobał się chłopak z sąsiedztwa, ale wiedziała też, że Beata nie ma u niego żadnej szansy na randkę. Wiedziały też o tym inne dziewczyny z klasy, które nie lubiły Beaty, bo była według nich brzydka i gruba. Te dziewczyny specjalnie pisały do niej listy w imieniu tego chłopaka. Pewnego razu napisały nawet o tym, żeby umówili się na randkę do kawiarni na lody. Beata bardzo się ucieszyła z tego powodu i poszła do kawiarni. Na miejscu zobaczyła, że przy tym stoliku, gdzie byli umówieni, siedział Andrzej ze swoją prawdziwą dziewczyną. Beata dosiadła się do nich, żeby porozmawiać. W tym samym czasie przyszły te dziewczyny, które Beatę oszukały i zaczęły się śmiać. Beata wybiegła z kawiarni, było jej smutno i przykro. Po drodze spotkała Paulinę i Iwonę i opowiedziała im, co się stało. Na drugi dzień Paulina, Iwona i Beata podeszły do tych dziewczyn i zrobiły im wielką awanturę przy całej klasie. I wszyscy zobaczyli, jakie te dziewczyny były wredne i już nikt nie chciał z nimi więcej rozmawiać, ani się przyjaźnić. Morał z tego rozdziału był taki, że nie wolno nigdy dokuczać innym, ani ich wyśmiewać i nie szanować.

W książce tej Paulina ma też inne przygody, które dotyczą jej, Beaty i Iwony. Polecam tę książkę innym dziewczynom, które być może po jej przeczytaniu staną się lepsze dla innych.

Patrycja Pawelec - lat 9
Szkoła Podstawowa nr153 w Łodzi
„Pamiętnik jedynaczki”

„Czego nauczyły mnie psy? – pierwszy raz czytałam sama.”

Piaszczysta droga... Na niej stoi tata. W ręku trzyma patyk i kreśli nim dziwne i tajemnicze znaki - litery. Obok kuca mała dziewczynka (jeszcze przedszkolak) i przygląda się z uwagą. Tak właśnie uczyłam się czytać. Poznałam litery i znaki interpunkcyjne. Zaczęłam czytać sama: najpierw elementarz pana Falskiego, później krótkie komiksy o przygodach Tytu­sa, Romka i A'Tomka. Jednak to nie były prawdziwe książki. Była nią dopiero opowieść Jana Grabowskiego „Puc, Bursztyn i goście".

Utwór opowiada o przygodach dwóch wiejskich czworonogów (Puca i Bursztyna), do których pewnego dnia przyjeżdżają miastowe, rasowe i rozpieszczane przez swoją panią psy: Mikado i Tjuzdej. Puc i Bursztyn nie są przyjaźnie nastawione do „obcych". Dopiero po pewnym czasie przekonują się, ale tylko do Mikado. Tjuzdej nadal nie chce się przyjaźnić z kundlami, woli wieść królewskie życie. Mikado odkrywa, że bardziej cieszy go bieganie po podwórku, szczekanie na koty i uganianie się za motylami, niż wylegiwanie się całymi dniami i pojadanie smakowitych ką­sków. Poznaje, że kocha przygody. Puc uczy go pływać w strumieniu. Mikado zaczyna się topić, ale „kolega" go ratuje, więc nie boi się ponow­nie wejść do wody. Innym razem Mikado uczestniczy w psiej bójce. Przychodzi mu z pomocą Krysia, która odtąd staje się jego panią. Tym­czasem Tjuzdej smacznie śpi i nie zwraca uwagi na innych, interesuje się wyłącznie sobą. Gdy kończy się czas pobytu psów na wsi, Mikado nie chce wracać do miasta. Ucieka z pociągu do swych przyjaciół: Krysi, Pu­ca i Bursztyna.

Książka utkwiła mi w pamięci, ponieważ była pierwszą, jaką przeczy­tałam samodzielnie, ale także nauczyła mnie, iż nie liczy się to, czy się jest rasowym psem czy kundlem, brzydkim czy ładnym, czy się je stare kości czy kotleciki na eleganckim talerzyku. Ważne jest to, co się ma wewnątrz. Psy połączyły wspólne przygody i niebezpieczeństwa, z któ­rych nawzajem się ratowały. Z czasem poznałam, że tak samo dzieje się wśród ludzi.

Alicja Andrasiewicz - lat 10
Szkoła Podstawowa nr 19 w Łodzi
„Puc, Bursztyn i goście”

„Kubuś i Hefalumpy”

Gabriela i Martyna Bugała - lat 9
Szkoła Podstawowa nr 169 w Łodzi
„Kubuś i Hefalumpy”

„Zajączek z rozbitego lusterka”

Witam! Mam na imię Bartek, jestem uczniem klasy III. Bardzo lubię czytać książki i komiksy. Pierwszą książką, którą samodzielnie przeczytałem był „Zajączek z rozbitego lusterka” pani Heleny Bechlerowej. To piękna opowieść o tym, jak trudno być dzieckiem. Bohater tej książki, Piotrek, mimo że kocha swoją mamę, czasem swoim zachowaniem sprawia jej wielką przykrość.

Kiedyś odzywa się w nim „zły Piotrek”, który nie dość, że nie pomaga mamie, to jeszcze tłucze jej ulubione lusterko. Mama ma już wszystkiego dość! Wychodzi z domu bardzo smutna, smutny też jest Piotruś. Teraz widzi swoje złe postępowanie. Na szczęście w odszukaniu mamy pomaga mu niewidzialny przyjaciel - zajączek z rozbitego lusterka. Cała historia kończy się szczęśliwie, Piotruś odnajduje swoją mamę i za wszystko ją przeprasza.

Gdy czytałem to opowiadanie pomyślałem, że każdy z nas ma w sobie coś z Piotrusia. Ważne, by starać się naprawić błąd, przeprosić. Piotruś był tak zajęty sobą, że nie zauważył zmęczenia mamy i nie doceniał jej pracy. To dobrze, że w końcu to dostrzegł. Bardzo lubię tę książkę, bo ma szczęśliwe zakończenie.

Bartłomiej Partyka- lat 9
Szkoła Podstawowa nr 153 w Łodzi
„Zajączek z rozbitego lusterka”

„Mity greckie”

Alicja Trzewikowska - lat 10
Szkoła Podstawowa nr 34 w Łodzi
„Mity greckie”

„Tomek na wojennej ścieżce”

Tomek galopował na swym rumaku. Tylko blond włosy zdradzały, że nie jest rodowitym mieszkańcem tej ziemi. Słońce stało już wysoko. Młody jeździec pędził w kierunku obozu Indian na spotkanie z ojcem i bosmanem. Miał nadzieję, że z polowania powrócił „Rączy Jeleń”. Chłopcy mieli dostąpić zaszczytu, jakim było rozpoczęcie tańca Bizona. Młody jeździec spiął swego sunkawakan mocniej ostrogami. W oddali widać już było namioty i dym z indiańskich ognisk.

Dominik Maj - lat 10
Szkoła Podstawowa nr 91 w Łodzi
„Tomek na wojennej ścieżce”

„Mała Księżniczka”

„Mała Księżniczka” – to tytuł książki, którą po raz pierwszy sama przeczytałam. Książka ta opowiada o dziewczynce imieniem Sara, która mimo tego, że pochodziła z zamożnej rodziny, była bardzo skromna. Sara zaprzyjaźniła się z Becky, bardzo biedną dziewczynką, która sprzątała w całej szkole. Pewnego dnia, podczas gdy Becky myła podłogę pod stołem, do pokoju weszła dyrektorka szkoły i zaczęła rozmawiać z kimś na temat ojca Sary. Becky dowiedziała się z rozmowy, że tata Sary zginął na wojnie. Od tego momentu mała dziewczynka była zmuszana przez dyrektorkę do sprzątania razem z Becky. Pod koniec książki okazuje się, że ojciec Sary żyje, dziewczynka go odnajduje i wszystko kończy się dobrze. Według mnie książka ta jest bardzo wzruszająca, opowiada o przyjaźni, miłości, ludzkiej życzliwości, ale także nienawiści. Po przeczytaniu tej książki byłam bardzo poruszona. Jest to piękna powieść, która może wiele nauczyć. Polecam ją każdemu.

Anna Wiesner - lat 11
Szkoła Podstawowa nr 91 w Łodzi
„Mała Księżniczka”

„Kopciuszek”

Pierwszą książkę przeczytałam w wieku 7 lat. Była to jedna z baśni braci Grimm pt.: „Kopciuszek". Najpierw opowiedziała mi ją babcia. Spodobała mi się, więc postanowiłam przeczytać ją sama. Książka opowiada historię dziewczyny zwanej „Kopciuszkiem".

Ojciec Kopciuszka ożenił się z macochą, która miała nieznośne córki. Macocha, gdy tylko ujrzała piękną pasierbicę, znienawidziła ją z całego serca. Kazała jej sprzątać, gotować i być służącą.

Pewnego dnia królewicz zaprosił wszystkie panny na bal. Kopciuszek nie mógł jechać, ponieważ musiał sprzątać i gotować obiad na następny dzień. Wtedy zjawiła się matka chrzestna. Pomogła Kopciuszkowi wybrać się na bal, wyczarowała jej karetę, suknię i pantofelki z tęczowego szkła. Powiedziała, żeby wróciła przed północą do domu, inaczej czar pryśnie.

Na balu królewicz tańczył tylko z Kopciuszkiem. Nagłe wybiła północ, Kopciuszek wybiegł z pałacu i zgubił pantofelek. Od samego świtu trwały poszukiwania właścicielki pantofelka. Wreszcie królewicz odnalazł Kopciuszka, ożenił się z nią i żyli długo i szczęśliwie.

Julia Banaszczyk - lat 8
Szkoła Podstawowa nr 51 w Łodzi
„Kopciuszek”

„Karolcia”

Zawsze fascynował mnie świat książek. Stały na półkach w moim mieszkaniu, były kolorowe i rodzice oraz brat często po nie sięgali. Ja tylko oglądałam obrazki, które mnie często zachwycały lub przerażały. Aż przyszedł moment, kiedy sama śmiało sięgnęłam na półkę i wzięłam do ręki pierwszą książkę, którą przeczytałam zupełnie samodzielnie.... Była to powieść Marii Kruger pod tytułem „Karolcia". Miałam 6 lat. Umiałam czytać i bardzo chciałam mieć na imię Karolina oraz być posiadaczką błękitnego, czarodziejskiego koralika...Wszystko, co było ciekawe i fascynujące, działo się dzięki jego niezwykłej mocy. Ona pomagała Karolci i Piotrowi w rozwiązywaniu problemów wielu osób, nawet prezydenta miasta...

Z faktu posiadania koralika, jak to zwykle bywa, wynikały także kłopoty i liczne nieporozumienia. Ale chciałabym, aby inne dzieci też przeczytały tę książkę, tak samo jak ja, dlatego też nie zdradzę jej tajemnic do końca... Ta książka, którą sama przeczytałam, otworzyła mi drzwi do świata bajek, baśni i innych książkowych przygód. Od tej pory dużo czytam i często odwiedzam bibliotekę w szkole. Jest ona dla mnie miejscem, w którym tyle się dzieje... Te wszystkie przygody ukryte są na półkach i zamknięte w książkach.

Wystarczy je otworzyć.

Joannna Budzewska - lat 12
Szkoła Podstawowa nr 51 w Łodzi
„Karolcia”

„Kubuś Puchatek”

Kiedy miałem sześć lat przeczytałem samodzielnie książkę pt. „Kubuś Puchatek” pana A. A. Milne’a. Wcześniej czytała mi tę książkę mama, ale kiedy czytałam ją sama to było już zupełnie co innego. Było śmieszniej, ciekawiej i bardziej przeżywałam przygody bohaterów. Z jednej strony chciałam poznać zakończenie, z drugiej strony nie chciałam, by przygody Kubusia się skończyły.

Każdy z bohaterów ma jakieś wady, ale razem tworzą paczkę prawdziwych przyjaciół. Moja ulubiona postać to oczywiście Kubuś – miś o wcale nie tak małym rozumku.

Kiedy czytam, wyobrażam sobie co będzie dalej. Myślę też często, co by było, gdyby na przykład Kubuś poszedł inną drogą lub nie spotkał Królika. To by już była zupełnie inna historia, inne przygody. Czytanie pobudziło moją wyobraźnię. Wymyślam różne historie i czasem piszę wiersze. Dowiedziałam się wielu rzeczy o świecie i ludziach, gdy poznawałam losy bohaterów z następnych książek. Martwiłam się o Heidi, płakałam z Małą Księżniczką, widziałam z Mery i Colinem tajemniczy ogród. Jeszcze tylu książek nie przeczytałam – to wspaniałe.

Lidia Muradian - lat 9
Szkoła Podstawowa nr 1 w Łodzi
„Kubuś Puchatek”

 
 
O Fundacji Fundatorzy i partnerzy Kontakt Linki

Tekst książeczki "Opowieści o Kocie Piotrku", projekt warsztatów "Kot Piotrek – zabawa z książką", strona internetowa www.kotpiotrek.pl, stanowią wartość Fundacji FERSO i nie mogą być powielane i wykorzystane w celach komercyjnych i bez zgody Fundacji FERSO
© 2009 kotpiotrek.pl wszelkie prawa zastrzeżone